No i tak oto, z racji trwających u mnie właśnie ferii, pochłonęło mnie przygotowywanie mojej prezentacji maturalnej. Do takiego stopnia, że nie jem, nie wychodzę z pokoju przez kilka godzin, tylko siedzę i czytam. Temat: Biografia pisarza kluczem do interpretacji jego twórczości - mówię oczywiście o Halinie Poświatowskiej, mojej ulubionej poetce, której twórczość towarzyszy mi stale od jakiś ośmiu lat i nie sądzę, aby to się kiedyś miało zmienić - uwielbiam ją ponad wszelką inną poezję! W ogóle stwierdzam, że przygotowywanie przemówień strasznie mnie kręci - to układanie wszystkiego w głowie i w ogóle, lubię gadać przed ludźmi;p
Wiersze wybrałam już dawno, teraz mam już wszystko nie tylko w głowie, ale też i na papierze, pozostało tylko przejrzeć artykuły i gotowe!
Tak poza tym, prezentacja chyba zaowocuje nową piosenką - napisaną przeze mnie do słów jednego z wierszy Haliny już dosyć dawno temu, przydałoby się ją nagrać, zwłaszcza, że jestem teraz szczęśliwą posiadaczką statywu na mikrofon i nowego programu do rejestracji dźwięku... :)
Jeśli nie znacie Poświatowskiej - wstyd i hańba - ale o jej twórczości napiszę jeszcze nie raz z racji tego, że to mój numer jeden jeśli chodzi o poezję.
Patrzę na lewo i widzę: Izrael za 28 dni. Że niby już za 28 dni o 23:50 mam wsiąść do samolotu Warszawa-Tel Aviv...? Moja wymarzona i długo wyczekiwana podróż życia już, już, na wyciągnięcie ręki... Chyba jeszcze nie umiem się cieszyć. Od samego początku z każdej strony rzucano mi kłody pod nogi i choć teraz już właściwie wszystko jest na najlepszej drodze, nie umiem się nie zastanawiać - uda się, czy się nie uda? Ale, ale, bądźmy dobrej myśli:)
W ciągu najbliższych tygodni czeka mnie kilka ciekawych wydarzeń:
9.02 - "Komedia Teatralna" w lubelskim Teatrze Osterwy
19.02 - koncert Ciszy Jak Ta w Czarnej Owcy
5.03 - upragniony i, miejmy nadzieję, zrealizowany - lot do Izraela.
Klaudia
